wtorek, 18 listopada 2014

Stoczek w dniu wyzwolenia

W miniony wtorek w całym kraju obchodziliśmy Święto Narodowe. Właśnie 11 listopada 1918 roku Polska po 123 latach odzyskała niepodległość. Warto przypominać tę datę, bo jest ona szczególnie chwalebna w naszej historii. Warto również przypomnieć, wydarzenia, jakie miały miejsce w naszej małej ojczyźnie w Stoczku Łukowskim.
W maju 1915 roku zaczęto na terenie Miasta organizować struktury Polskiej Organizacji Wojskowej. Organizacja ta szkoliła ochotników w zakresie podstawowego przeszkolenia wojskowego. Zajęcia odbywały się w pobliskich lasach, a uczestniczyli w nich ochotnicy nie tylko ze Stoczka, ale również z okolicznych wiosek. Zadaniem POW-iaków było przygotowanie do przejęcia władzy z rąk niemieckich.
W listopadzie 1918 roku, niemieccy żołnierze wycofywali się ze wschodu. W Stoczku jednak, stacjonował jeszcze posterunek żandarmerii wojskowej, oraz cywilny Burmistrz Miasta Osten. Rozkaz nakazujący podjęcie wyzwolenia miasta przynieśli POW-iacy z komendy Latowicz. Zbiórkę wyznaczono na moście na Świdrze. Stawili się niemal wszyscy członkowie POW. Po krótkiej naradzie pod wodzą Komendanta Franciszka Lewandowskiego poszli w kierunku kościoła. Po drodze, w miejscu obecnego Zajazdu, znajdował się młyn, którym zarządzali Niemcy i który był obsadzony żandarmerią. POW -iacy zażądali poddania budynku, niestety doszło do wymiany ognia w wyniku, czego życie stracił Ignacy Brauliński, strażak z Transboru, który przyniósł z Latowicza rozkaz rozbrajania Niemców.
Ostatecznie Niemcy złożyli broń, a oddział POW przeszedł pod budynek Magistratu Miejskiego (obecnie w tym miejscu jest biblioteka), w którym swoją siedzibę miał Burmistrz Osten. Budynek został otoczony a Niemcy zamknęli się we wnętrzu. Peowiacy rozpoczęli negocjacje z Ostenem.
Ten w żaden sposób nie chciał się na to zgodzić, wyzywając młodych żołnierzy od przebierańców i zwykłych bandytów. Ostatecznie zgodził się złożyć broń, w zamian za odwiezienie go i jego kompanów na stację kolejową do Mrozów.
Po złożeniu broni przez Niemców, podstawiono dość mocno otyłemu Ostenowi furmankę, która, na co dzień służyła do wywozu obornika. W czasie pakowania się niemieckie załogi zrobiło się zbiegowisko, ludzie śmieli się i wyzywali znienawidzonego włodarza. W takiej atmosferze POW przejęła władzę w mieście, i udała się w kierunku Łukowa, łącząc się w Dąbiu  z lokalną Komendą.

W dziesiątą rocznicę śmierci blisko miejsca, w którym poległ Ignacy Brauliński postawiono pomnik, który przetrwał po dziś dzień. Dlatego warto przechodząc drogą zatrzymać się na chwilę, i oddać cześć bohaterowi, który oddał życie za naszą wolność.